2005-02-06 23:45:19 >>

Samotnosc...Miłość....Światelko....



Znow powrot do zaniedbanych kątów. Wiec dzisiejszy temat jest propozycją (prosbą) pewnej osoby..pozdrawiam :*.
Ostniego czasu cale moje zycie kręcilo sie wokół uczuć, wokół milości..samotności...i bólu związanego z tymi uczuciami. Niestety przez pewien (długi) okres czasu spotykał mnie jedynie ból...w tym momencie jest ze mnie strzepek człowieka..jak po wojnie w ktora inwestuje sie wszystko ale mimo tego sie ja przegrywa. Niestety tak bywa. W tym momencie sadze ze los mi sie zrekompensuje za to..moze juz zaczął nie wiem...pozyjemy..zobaczymy (:*)
Wiec uczucia jakimi sa wyzej wymienione sa bardzo trudne do zrozumia. Mogą one spotkac kazdego..one jak i problemy związane z nimi. Jakże czesto spoykamy sie z symatią...nie odwzajemnioną (:/). Gdy jedno serce odrzuca..nie akceptuje drogiego, które stroi samo i czeka. Ile czasem trzeba starac aby "sie udało" niestety czasem sie nie da ( :( ). A podczes zycia w tym ciemnym tunelu samotnosci powinnismy dostrzec to swiatelko na koncu. Które nie koniecznie jest tym na co czekamy..do czego idziemy. Lecz sądze ze jest to cos równie pozytywnego lub jeszcze lepszego. Gdy dotrzemy do tego wiemy ze "warto bylo"
Więc każdy kto czyta te wypociny niech ma na uwadze ze na koncu nawet tego najciemniejszego tunelu jest światełko które świeci tylko dla niego. I nie warto przerywac tej drogi w jaki kolwiek sposob...powinna prowadzic nas swiadomosc tego ze jest swiatełko..ale i ciekawosc tego..jakie to swiatełko
skomentuj (15)